CZŁOWIEK I FACH · PRZED 1999
Zanim powstała piekarnia, były lata nauki
W tym zawodzie nie da się przeskoczyć etapów. Zanim pojawiła się Piekarnia Grabowski, tata – Paweł – zaczynał od samego dołu. Piekarskiego rzemiosła uczył się w Izbicku, zaczynając jako uczeń w GS, by po latach ciężkiej pracy dojść do stanowiska kierownika piekarni.
Piekarnia to nie romantyczna opowieść – to wczesne noce, bezlitosna temperatura pieca i mąka, która każdego dnia zachowuje się inaczej. Tego fachu nie uczy się z podręczników. Trzeba go wyczuć pod palcami.
RODZINA I POCZĄTEK · OTMICE 1999
Dwie pary rąk i maszyny remontowane po nocach
Piekarnia Grabowski narodziła się ze spotkania dwóch talentów, wspólnych marzeń i wspólnego uporu. Mama – Edyta – to mistrzyni cukiernictwa z absolutnym wyczuciem smaku.
„Zawsze kochałach ciasta idealne...
I całe życie robiołach wszystko, żeby dokładnie takie u nas były...”
Potrafi spojrzeć na recepturę i powiedzieć, co jest nie tak — zanim ciasto trafi do pieca.
Kiedy 3 sierpnia 1999 r. ruszali w Otmicach na swoim, nie było mowy o kredytach czy nowych liniach produkcyjnych. Kupowali używany sprzęt i po nocach własnymi rękami doprowadzali każdą maszynę do porządku. Ciasto jednak od pierwszego dnia musiało być bezbłędne. Z małego rzemieślniczego punktu powstało miejsce, po którego wypieki ludzie przyjeżdżali z całych okolic.
RZEMIOSŁO I CODZIENNOŚĆ
Technologia idzie do przodu. Dobrego piekarza nadal nie zastępuje żaden przycisk
Nie obiecujemy cudów, po prostu nie idziemy na skróty:
Pieczemy bez polepszaczy
Chleb ma pachnieć zakwasem i mąką, a nie technologicznymi dodatkami.
Ciasteczka to manufaktura
Kruche ciastka formujemy i dekorujemy ręcznie, tak jak robiło się to od lat.
Kremy jak dawniej
W naszych tortach i ciastach trzymamy się sprawdzonych receptur, które są z nami od początku. Smak ma być zbalansowany: ani za słodki, ani ciężki, ani mdły.
Tutaj czas naprawdę zwalnia…Bo niektórych rzeczy nie da się dobrze zrobić szybciej.
DUMA REGIONU · KOŁOCZ ŚLĄSKI ChOG
Kołocz, który mówi, skąd jesteśmy
Dla nas Kołocz Śląski to nie jest po prostu kolejna pozycja w cenniku. To nasza tożsamość.
To właśnie Patryk doprowadził do certyfikacji Kołocza Śląskiego w naszej piekarni i do tego, że Piekarnia Grabowski została certyfikowanym producentem Kołocza Śląskiego ChOG – Chronionego Oznaczenia Geograficznego.
Dla nas ten certyfikat to nie jest tylko dokument czy znak na opakowaniu. To potwierdzenie, że wypiekamy kołocz z szacunkiem do śląskiej tradycji, którą chcemy pielęgnować i przekazywać dalej.
Pieczemy go w tradycyjnych, prostokątnych blachach – tak, jak na śląskich stołach podaje się go od pokoleń. Do sera dodajemy skórkę cytrynową. Jest kołocz z serem, makiem czy jabłkiem, ale jego sercem zawsze pozostaje maślana posypka – gruba, krucha, pachnąca prawdziwym masłem i wanilią, sypana tak obficie, że zostaje na palcach.
KOLEJNE POKOLENIE
Kolejny rozdział pisany z tym samym sercem
Dziś historię piekarni współtworzy kolejne pokolenie. Patryk dorastał między zapachem mąki a piecem.
Już przy pierwszych autorskich katalogach z pasją układał opisy wypieków, traktując każdy z nich z szacunkiem do rodzinnego rzemiosła. Jest pomysłowy, dba o szczegóły i bardzo zależy mu na pielęgnowaniu rodzinnych i śląskich tradycji.
To właśnie jego upór i zaangażowanie doprowadziły naszą piekarnię do certyfikacji Kołocza Śląskiego ChOG.
Dziś z tą samą energią i pasją rozwija firmę razem z żoną, łącząc to, czego nauczył się od rodziców, z własnymi pomysłami i spojrzeniem na przyszłość. Pilnuje przy tym, by rosnąca skala nie odebrała temu miejscu duszy.
Z jednego pieca w Otmicach wyrosła rodzinna sieć kilkunastu sklepów w regionie. Obsługujemy kawiarnie, wesela, restauracje, a nasze tradycyjne wypieki regularnie trafiają także do klientów za zachodnią granicą, którzy szukają prawdziwego, śląskiego smaku.
OD 1999 ROKU
Zmieniło się wiele. Najważniejsze zostało
Od 1999 roku zmieniło się bardzo dużo. Ale powód, dla którego każdego dnia zaczynamy pracę, pozostał ten sam.
Pieczemy z pasją i z szacunkiem do tego, czego nauczyliśmy się przez te wszystkie lata.
Chleb ma smakować chlebem. Kołocz ma przypominać ten ze śląskiego stołu. A kruche ciasteczka mają smakować tak, jak te, które pamięta się z dzieciństwa.
Nie chcemy gubić tych smaków tylko dlatego, że firma jest dziś większa.
Bo dla nas piekarnia nadal zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu — od ludzi, ich rąk, doświadczenia i serca wkładanego w to, co pieczemy.
Wpadnij do nas — chleb na co dzień, kołocz na niedzielę, ciasta na każdą okazję.